Zemsta jest daniem najlepiej serwowanym na zimno, a Carrie Moore miała 2 lata by zdusić uraz zanim zagrała z drużyną, która sparzył jej serce. "Przez wiele lat w szkole średniej myślałam, ż będę w Michigan" - mówi 175 centymetrowa skrzydłowa. Moore był intensywnie rekrutowana z Detroit Country Day School przed rozwaleniem więzadeł(ACL) pod koniec pierwszego roku. To oznacza, ż ominą jąsezon rekrutacyjny następnego lata i wszystkie znane programy koszykarskie - włczają Michigan - wycofał się
Jednak zechciał ją trener Michigan, Rob Stewart, bez względu na przebitą oponę a Moore wynagrodziła jego zainteresowanie podpisem z Boncos. I chociaż Stewart wiedział ż ma do czynienia z klejnotem - Moore miała śednią17,9 pkt na pierwszym roku - fakt, iż średnio zdobywała 25,6 pkt (najlepsza w kraju) do czasu nowego roku, był miła niespodzianką
"Carrie zawsze była bardzo zdolna" - tłumaczy Stewart. "Różnica polega obecnie na tym, że jest centralnym punktem". Mamy tu też przepis ze starej szkoły: przepracowanie odpowiedniej liczby godzin na sali. "Spędziłam w siłowni całe lato" - mówi Moore, studentka kierunku dziennikarstwa, z którą wywiad przeprowadza się wspaniale. To wspomnienie o siłowni jest więcej niż incydentalne. "Ona jest bardzo silna" - powiada Stewart. "Jeśli masz sił", mówi Moore, "możesz sobie wypracować drogę będąc pod naciskiem. Ja używam mojej sił, by dostać piłkę.
A później najczęściej wrzuca ją do kosza. Gdy był drugoroczniakiem, wrzucił ją do kosza tak często, ż Western Michigan podarował Michigan duże P. "Pokonanie ich był wspaniałym uczuciem" - mówi Moore.
"Zerwanie więzadeł był naprawdę moim najgorszym momentem - myślałam, ż moje marzenia się skończył" - dodaje. "Teraz udowadniam sobie, ż jestem takim graczem, jakim myślałam, ż mogłabym być. I takim, jakiego Wolverines sobie życzyli.
* gra słów - nazwisko "Moore" można tu odczytać jako "more", czyli "więcej".