W Texasie czuć było atmosferę wielkiego święta. Finał zapowiadał się arcyciekawie. Z jednej strony drużyna Louisville Cardinals z ich nastoletnią gwiazdą, freshmenem Pervisem Ellisonem (przydomek "Never Nervous"), z drugiej strony wkraczająca na wieloletnia drogę chwały, drużyna Duke (37-3 w sezonie zasadniczym), z ich gwiazdami Johnny Dawkinsem, Markiem Alarie, Davidem Hendersonem i przede wszystkim coachem Mikem Krzyzewskim. Tak jak się finał ciekawie zapowiadał, tak też przebiegał. Jego największą gwiazdą był Pervis Ellison, pierwszy freshmen od 1944 roku, który zdobył nagrodę MVP Final Four. Ellison poprowadził swój zespół do wygranej nad Duke 72:69, zdobywając 25 pkt i zbierając 11 piłek. Wydatnie wspomógli go Thompson i Crook zdobywając odpowiednio 13 i 10 pkt. Ellison był gwiazdą całej serii finałowej, notując w tym czasie średnie 18,3 pokt, 7,8 zb i rzucając ze skuteczności 69%. Dwa lata później Ellison został wybrany No1 draftu przez Kings, niestety seria kontuzji pokrzyżowała jego wspaniale zapowiadająca się karierę. W drużynie Duke nie zawiódł przede wszystkim obrońca Johny Dawkins (późniejsza gwiazda m.in. Philli), zdobywając 24 pkt. W półfinałach Louisville pokonałoLSU 88:77 a Duke pokonali Kansas 71:67